15 kwiecień 2018

Dekalog wynajmującego…, czyli co warto wiedzieć, zanim wynajmiesz mieszkanie

balkon

Ciężko pracujesz, obracasz sporą gotówką, podpisujesz kontrakty na spore sumy. W końcu uznajesz, że oszczędności na koncie masz na tyle, aby poradzić sobie finansowo nawet z przykrymi niespodziankami od losu. Zaczynasz się więc zastanawiać, co zrobić, aby Twoje pieniądze nie leżały bezsensownie na koncie, dając Ci mikry procent zysku rocznie. Do głowy przychodzą wówczas różne opcje, a wśród nich zapewne i nieruchomości.

Nieruchomości notują wzrost

Nic dziwnego, bowiem branża ma się znakomicie, a zainteresowanie inwestycjami w nią niezmiennie rośnie. Dla przykładu, spółki notowane na Giełdzie Papierów Wartościowych, tylko w pierwszej połowie 2017 roku sprzedały blisko 15 tysięcy mieszkań. To aż o imponujące 25 procent więcej niż w poprzednim roku.

– Drugi kwartał 2017 r. przyniósł wciąż bardzo dobre wyniki sprzedaży mieszkań na rynku pierwotnym w największych miastach Polski – komentuje dla „Rzeczpospolitej” Kazimierz Kirejczyk, prezes firmy doradczej REAS. – Zgodnie z oczekiwaniami brak wsparcia dopłatami z programu „Mieszkanie dla młodych" zmniejszył nieco sprzedaż w segmencie najtańszych lokali, ale popyt o charakterze inwestycyjnym, związany w dużym stopniu z zakupami gotówkowymi, nie zmalał ani na trochę - dodaje.

Statystyki podnoszą też Polsce cudzoziemcy, zwłaszcza z Ukrainy, którzy coraz częściej się tutaj osiedlają. Na razie nie jest to żadne szaleństwo, zakupy ukraińskich inwestorów sięgają kilku procent w całej grupie, jednak ta liczba stale rośnie.

Zarobić, a się nie narobić?

A zatem w nieruchomości inwestujemy w Polsce chętnie, nic więc dziwnego, że taka możliwość przychodzi nam na myśl, kiedy rozważamy, w co ulokować oszczędności. Jeśli interesuje nas dochód pasywny, a więc taki, który nie wymaga stałego zaangażowania własnej pracy, dobrym pomysłem jest zakup mieszkania na wynajem.

Tyle że trzeba pamiętać o jednym – to nie jest taki łatwy zysk, jak mogłoby się wydawać. Potwierdzi to każdy, kto kiedykolwiek miał problemy z lokatorami – a to z ich zachowanie, a to z rzetelnością, czy wreszcie z płatnościami. Wbrew pozorom, tutaj też nic nie dzieje się samo, a pieniądze wartkim nurtem nie płyną nam na konto. Nie chcemy nikogo zniechęcać do tego pomysłu, bo rzeczywiście bywa to względnie wygodnym sposobem na zarabianie pieniędzy i świetną inwestycją. Aby jednak zabezpieczyć się możliwie najlepiej przed niespodziewanym (a może spodziewanym?), przygotowaliśmy swoisty instruktaż, jak względnie skutecznie przygotować się do wynajęcia mieszkania lokatorom.

DEKALOG WYNAJMUJĄCEGO

  1. Najemca

To mieszkanie właśnie pochłonęło część Twojego majątku. Masz prawo przeprowadzić selekcję potencjalnych najemców, ponieważ chodzi o Twoją własność. Zwróć uwagę, choć to oczywiście szalenie trudne przy pierwszym spotkaniu, czy potencjalny najemca ma środki i chęci, by zapłacić za korzystanie z Twojego mieszkania. Dlatego zawsze, bez względu na brak czasu, staraj się choć raz zobaczyć ze swoim lokatorem twarzą w twarz, zanim podpiszecie umowę.

  1. Umowa

No właśnie, umowa. Nigdy nie daj się przekonać, choćby rodzinie czy przyjaciołom, żeby wynająć swoją własność na słowo. Wprawdzie takie umowy w świetle prawa są obowiązujące, ale nieporównanie trudniej udowodnić wówczas swoje prawa. Staraj się mieć na wszystko dokument, nawet jeśli umowa wydaje się irytująco szczegółowa.

  1. Kaucja

To już dziś właściwie standard, ale po prostu o nim pamiętaj, podpisując umowę. Kaucja to nie dodatkowy zysk, tylko Twoje zabezpieczenie, w razie gdyby lokator zniknął lub wyrządził szkody i nie zamierzał za nie zapłacić. Oczywiście, jeśli najemca był w stosunku do Ciebie uczciwy, kaucję zwracasz mu przy zakończeniu umowy.

  1. Płatności

Nawet jeśli Twój lokator dotąd wywiązywał się sumiennie z płacenia rachunków i odstępnego, zachowaj czujność, kiedy poprosi o zwłokę. Czasem można pójść na rękę, ale pamiętaj, że długi znacznie trudniej się spłaca niż zaciąga.

  1. Meldunek

Rzetelny lokator to skarb, jednak zastanów się dwa razy, zanim zameldujesz go na pobyt stały. Może się zdarzyć, że współpraca przestanie się układać, a Ty zostaniesz z najemcą, który nie zechce wyprowadzić się z własnej woli – a przy meldunku na stałe ma takie prawo. Polecamy zatem meldunek tymczasowy i to nie dłuższy niż na rok.

  1. Media

O ile Twoja spółdzielnia dopuszcza takie rozliczenia, postaraj się rozliczać za media miesięcznie, nie ryczałtowo. Tabele opłat i prowizji bez problemu znajdziesz w sieci.

  1. Podatek

Wynajmując mieszkanie, obligujesz się płacić składki do Urzędu Skarbowego. Musisz więc zgłosić, że uzyskujesz przychód z wynajmu. Nie są to wielkie kwoty, więc zdecydowanie bezpieczniej zalegalizować swój dochód.

  1. Ubezpieczenie

Bez względu, czy mieszkasz w mieszkaniu osobiście, czy je wynajmujesz, zawsze pamiętaj o ubezpieczeniu. To nie jest wielka kwota (200-300 zł rocznie), a pozwoli Ci spać spokojnie.

  1. Prywatność

Pamiętaj, że choć mieszkanie jest Twoje, oddajesz je w użytkowanie komuś innemu, a więc staje się to jego przestrzeń. Nie odwiedzaj go zatem zbyt często, zawsze zapowiadaj swoją wizytę i przenigdy nie pojawiaj się pod jego nieobecność. Podczas wizyt masz oczywiście prawo rzucić okiem na mieszkanie i w razie niepokojących symptomów, zwrócić lokatorowi uwagę.

  1. Sąsiedzi

Dobrzy sąsiedzi to najlepsi stróże Twojego majątku, dlatego staraj się zawsze dobrze z nimi żyć. Porozmawiaj, przedstaw się, zostaw swój numer na wszelki wypadek. A nuż świetnie zapowiadający się najemca zechce się cichaczem wyprowadzić? Czujne oko sąsiada jest na wagę złota.

04 kwiecień 2018

Wpuść błogość do domu, czyli fenomen hygge

hygge2Jeszcze trzy, cztery lata temu było to jedynie dziwne, obcobrzmiące słowo. Hygge, bo o nim mowa, podbiło jednak polskie serca – coraz częściej w tym duchu chcemy urządzać własne domy. Czy jednak wystarczą tylko świece i miękki koc, by nasz dom był hygge?

Na początek kilka słów wyjaśnienia – słowo hygge ma duński rodowód i oznacza komfort, wygodę, przytulność, a może nawet błogostan. Choć sam styl znalazł w Polsce spore grono zwolenników, w rodzimym języku nie ma jednoznacznego odpowiednika tego terminu. Stąd siłą rzeczy pozostaliśmy przy skandynawskiej terminologii.

Zamieszkać w błogostanie

Może z powodu mody, dostępności, a może z racji nośności tematu, hygge najmocniej przyjęło się kojarzyć z wystrojem wnętrz. To ciekawe, bo przecież hygge to znacznie szerszy koncept, to w zasadzie rodzaj życiowej filozofii. Może dlatego, że wspomniana przytulność prowadzi nas w myślach prosto do domów czy mieszkań. Nie do końca słusznie, bo w hygge chodzi o coś więcej niż ciepły koc i modne bibeloty. Hygge to koncepcja, która ma oddawać atmosferę ciepła i intymności, a nie tylko design. To raczej postawa, która pozwala ludziom cieszyć się swoją obecnością, delektować jedzeniem, napawać migoczącym światłem świec. Dlaczego zatem hygge wzięła współczesny design we władanie, dzieląc się zaledwie z kilkoma innymi trendami? Trudno powiedzieć, być może próbujemy zacząć od własnych czterech kątów, by stopniowo nauczyć się dążyć do osiągnięcia wewnętrznej równowagi, bezpieczeństwa i szczęścia?

Nie rzeczy, a nastroje

Bo też na tych trzech filarach: bezpieczeństwie, równowadze i szczęściu zasadza się w ogóle cała XIX-wieczna koncepcja hygge. Pojawia się jednak kwestia, jak te wartości przekuć na wygląd wnętrza. Pierwszą i zasadniczą zasadą jest ta, mówiąca, że hygge to sztuka tworzenia miejsc estetycznych, ale także takich, w których czujemy się swobodnie, do których uciekamy od zgiełku codzienności. I tutaj trzeba sobie odpowiedzieć na kilka pytań – co dla nas jest estetyczne, w jakim wnętrzu czujemy się dobrze, gdzie chcemy uprawiać swoje małe codzienne rytuały?

Bo choć oczywiście hygge w dużym stopniu przełożyło się na spopularyzowanie skandynawskiego designu, nie należy zapominać, że hygge to nie rzeczy, to raczej nastroje i emocje. Bardziej niż z prostych mebli, składa się po prostu z drobnych rzeczy oraz przekonania, że nie powinno się ich sobie odmawiać.

- Hygge możemy określić jako sztukę tworzenia przyjaznej, intymnej atmosfery, jako socjalizację dla introwertyków, ale i dążenie do codziennego szczęścia. To cieszenie się małymi przyjemnościami dnia codziennego – wyjaśnia Meik Wiking, autor książki „Hygge. Klucz do szczęścia”. – Chodzi o to, by doświadczać hygge poprzez atmosferę relaksu, komfortu i bycia razem na co dzień – dodaje.

Ucieknij do kąta

Nie da się jednak zaprzeczyć, że w koncepcja hygge w ogromnym stopniu przełożyła się na wystrój wnętrz. Wystarczy spojrzeć, jak w ostatnich latach polskie mieszkania i domy zaczęły designem coraz mocniej przypominać skandynawskie. Królują w nich biele i szarości, które przełamują jedynie różnokolorowe dodatki. Ale tych dodatków jest już raczej mniej niż więcej, chyba że to miękkie poduszki na kanapie – wtedy nawet nadmiar jest wręcz mile widziany. Do tego ciepły pled, raczej lampki i świece niż tradycyjny żyrandol oraz oczywiście natura – im więcej, tym lepiej. Duńczycy najchętniej przenieśliby do swoich domów cały las, ale zadowalają się cudownie skrzypiącą podłogą czy drewnianym blatem. Sercem wnętrza w stylu hygge bywa najczęściej kominek, zapewniający zarówno nastrój, jak i miłe ciepło.

Przytulny kąt to dla Duńczyków obowiązkowe miejsce w każdym domu. To tam można uciec po ciężkim dniu, zawinąć się w ciepły koc i delektować aromatyczną kawą. Skandynawski styl lubi prostotę, zarzuca mu się, że wręcz pochwala przeciętność. Być może, ale jeśli właśnie w tej przeciętności odpoczywa nam się najlepiej, nic w niej złego! Hygge to własna droga do szczęścia, może więc wieść równie dobrze przez pokój z szarym pledem i drewnianym stolikiem.

Styl hygge lubi naturę i prostotę, ale to wciąż bardziej atmosfera i ciepło, niż tylko design.

03 kwiecień 2018

Dom w ultrafiolecie

dom w ultrafiolecieSpokojnie, nie zamierzamy namawiać nikogo do nadmiernej styczności z promieniowaniem UV. Podpowiemy natomiast, jak sprawić, żeby wnętrza naszych M względnie bezboleśnie podążyły za najnowszymi trendami

Najłatwiej, bez rujnowania połowy mieszkania i przy okazji domowego budżetu, postawić na kolor. Nie musi to od razu być ściana czy kanapa, czasem wystarczy mała roszada mebli, okraszona dodatkami w modnym odcieniu, aby nasze wnętrze całkowicie zmieniło charakter.

Pantone już wybrał

Specjaliści Instytutu Pantone każdego roku przedstawia kolory, jakie będą uchodziły za najmodniejsze w ciągu najbliższych dwunastu miesięcy. Może nam się taka odgórna decyzja co do trendów kolorystycznych podobać lub nie, jednak rynek rządzi się własnymi prawami. Zarówno projektanci, domy mody, jak i designerzy, śmiało kroczą ścieżkami, wyznaczanymi przez Pantone. Na tegorocznej liście instytutu w bazowej palecie znalazły się znane i lubiane: klasyczny granat (Sailor Blue), jasna szarość (Harbor Mist), piaskowy beż (Warm Sand)  i kremowa biel (Coconut Milk). Gdyby na tym się jednak kończyło, byłoby zwyczajnie nudno, toteż Pantone wyróżnił kilka znacznie bardziej charakternych barw: pomidorową czerwień (Cherry Tomato), zimny odcień niebieskiego (Palace Blue), brudny róż (Ash Rose), jasną zieleń (Nile Green), żółty (Meadowlark), ciepły brzoskwiniowy (Blooming Dahlia), mocny fiolet (Ultra Violet), ciepły brąz (Spiced Apple), lawendowy róż (Pink Lavender), rozbielony pastelowy róż (Almost Mauve, Rapture Rose) i mocną jaskrawą limonkę (Lime Punch).

Intensywne życie w intensywnych barwach

Choć paleta zaproponowana przez znawców jest spora, sympatie ekspertów coraz mocniej kierują się w stronę zdecydowanych, nasyconych kolorów.

- Żywe barwy wydają się być naturalną aplikacją do naszego intensywnego stylu życia i procesów myślowych – twierdzą specjaliści Instytutu Pantone, uzasadniając swój wybór.

Za nim z kolei podążają producenci, w tym również potentaci, jak szwedzka IKEA. Przedpremierowy katalog zdradza, że delikatne kolory pomału ustępują miejsca tym intensywnym, a na dodatkach zaczynają panować granaty czy dojrzałe zielenie. Jednak to nie one mają królować w 2018 r. Spośród swoich typów opiniotwórczy Pantone wyłonił bowiem swojego zdecydowanego faworyta. To Ultra Violet – wizjonerski, oryginalny, prowokujący i twórczy, ma stanowić najlepsze odzwierciedlenie tego, co potrzebne w dzisiejszym świecie.

Odważ się na fiolet

Nie jest to może najłatwiejszy kolor, kiedy mowa o aranżacji wnętrz, ale z drugiej strony może i na tym rynku przyda się ożywczy powiew po niepodzielnym panowaniu czerni, bieli i szarości.

Wspomniane czernie, szarości i biele to zresztą znakomita baza dla odważnych dodatków. Jeśli kochasz swoje jasne, skandynawskie czy nowoczesne wnętrze, nikt nie każe Ci robić w nim rewolucji. Spróbować jednak nie zaszkodzi, a zmiana może przyjemnie ożywić stonowane wnętrze. Czasem wystarczy obrazek w odcieniach fioletu, kilka poduszek, ciepły koc czy zapachowa świeca w tym modnym kolorze, żeby przekonać się, czy to coś dla nas. Ta barwa zresztą całkiem miło sprawdza się też w neutralnej kuchni, czego autorka niniejszego tekstu jest żywym przykładem. Fioletowe podkładki, może kubki, ściereczki, pojemniki na przyprawy wprowadzają mnóstwo pozytywnej energii i nadają wnętrzu wyrazu.

Jeśli kompletnie nie dogadujesz się z fioletami, modnych kolorów w 2018 jest znacznie więcej. Być może w ogóle we wnętrzach nie odpowiadają Ci silnie nasycone barwy, wówczas zawsze możesz pozostać przy równie modnych, a znacznie spokojnieszych: ciepłej brzoskwini, brudnym różu, lawendzie czy pastelach. Jak mawiają Anglicy: mój dom to moja twierdza, a władczyni czy władca w swojej twierdzy ma się czuć po prostu dobrze, bez względu na opinię Pantone.

Przygodę z fioletem możesz zacząć bardzo subtelnie od drobnych dodatków – świeczki czy fiołka w doniczce.

<<  1 [2

mls4