21 maj 2018

Majątek pod ochroną

balkon

Nie przestaje zadziwiać, że można, jak Keith Richards z The Rolling Stones, ubezpieczyć swój środkowy palec na 1,6 mln dolarów czy niczym włoski tester kawy Gennaro Pellicia język na 14 mln dolarów. Nie trzeba nawet szukać takich ekstrawaganckich przykładów poza granicami – suma ubezpieczenia nóg Roberta Lewandowskiego opiewa na ponad 50 mln zł!

Jak wybrać polisę i nie zwariować

Tymczasem na lokalnym poletku już ubezpieczenie zwierzaka zakrawa na kuriozum. Zwykle ograniczamy się bowiem do zadbania o swoje zdrowie, bezpieczeństwo, samochód czy mieszkanie lub dom. A i tak, gdy przychodzi wybrać polisę, okazuje się, że wcale nie jest łatwo. Na polskim rynku swoje usługi oferuje ponad setka towarzystw ubezpieczeniowych, przy czym każde z nich zapewne przedstawi nam różne opcje. Liczba wariantów może przyprawić o zawrót głowy, więc aby nie zwariować, najlepiej porównać oferty kilku ubezpieczycieli. Wydaje się, że w tym miejscu bezcenna będzie pomoc niezależnej multiagencji, która przedstawi oferty różnych towarzystw i postara się dopasować polisę do indywidualnych potrzeb klienta.

Pozorna oszczędność

Bo też ubezpieczenia różnią się między sobą znacznie, by wspomnieć choćby o czasie trwania umowy czy zakresie. No właśnie – zakres – to słowo klucz w ubezpieczeniowej branży. Nie bez przyczyny, pozostaje bowiem w ścisłym związku z tym, co ubezpieczającego często interesuje najbardziej, czyli ceną. To akurat taki przykład zakupu, przy którym powinniśmy mocno się zastanowić, czy stać nas na oszczędzanie. Może się bowiem okazać, że opcja najbardziej ekonomiczna jest tak mocno okrojona, że nie obejmuje prawie niczego. Tymczasem wystarczyłoby dopłacić 80-100 zł w skali roku, aby wykupić ubezpieczenie o znacznie rozsądniejszym zakresie. Wiadomo, że polisa to nasze koło ratunkowe na wypadek, gdyby… To „gdyby” może nigdy nie nadejść (oby!), ale jeśli już nadejdzie, dobrze by było, aby nieszczęśliwe zdarzenie obejmował wspomniany zakres ubezpieczenia. W przeciwnym razie może się okazać, że to najgorzej zaoszczędzone 100 zł w życiu.

W gąszczu OWU

Za każdym razem jednak, bez względu na to, co w danym momencie decydujemy się ubezpieczyć, naszym najważniejszym dokumentem pozostaje OWU, czyli Ogólne Warunki Ubezpieczenia, które ubezpieczyciel zawsze dołącza do polisy. Niestety nie jest to najbardziej wciągająca lektura świata, jednak to właśnie w OWU mamy dokładny opis tego, co kupujemy. Może się bowiem okazać, że pewne stwierdzenia są mało precyzyjne i czy na przykład tak zwane elementy stałe, to również kuchnia w zabudowie. Jeśli od razu sobie tego nie wyjaśnimy, niewykluczone, ze w przypadku ewentualnego zdarzenia, firma ubezpieczeniowa rozpatrzy taki mało dokładny zapis na swoją korzyść. Tak więc nie pozostaje nic innego, jak zagryźć zęby i wczytać się w OWU, bo to tam zawarte są wszystkie najważniejsze informacje.

Suma, składka i inne

W przypadku ubezpieczeń nie sposób uciec od specyficznego języka. Wprawdzie nie ułatwia on sprawy, ale nie ma sensu się przerażać. Na przykład w przypadku kwoty, na jaką przychodzi się ubezpieczyć, warto pamiętać, że kwota składki rocznej zależy nie tylko od zakresu, ale i od sumy ubezpieczenia. Ta suma to maksymalna wartość odszkodowania, które może być wypłacone na podstawie konkretnej umowy, a określa ją właściciel nieruchomości, biorąc pod uwagą wartość rynkową domu i wszystkich znajdujących się w niej przedmiotów.W tym miejscu może się oczywiście pojawić pokusa, aby tę kwotę zaniżyć. Przestrzegamy z góry, że ten manewr może się okazać klasycznym strzałem w kolano. Co prawda, zapłacimy niższą składkę, jednak jeśli dojdzie do szkody, firma ubezpieczeniowa bez mrugnięcia okiem pomniejszy nasze odszkodowanie, proporcjonalnie do niedoszacowania wartości mienia.

Zanim podpiszesz

Oczywiście musisz się liczyć z tym, że towarzystwa ubezpieczeniowe na etapie podpisywania umowy będą o Ciebie zabiegać. Nie daj się jednak kusić, tylko podejdź do sprawy pragmatycznie – wszak Ty płacisz i masz prawo wiedzieć za co. Koniecznie sprawdź zatem kilka kwestii, a mianowicie, czy polisa zawiera na przykład ubezpieczenie wartości odtworzeniowej majątku (w razie szkody zakład wypłaci odszkodowanie, które pozwoli naprawić lub zakupić utracone przedmioty, a więc jeśli trzy lata temu kupiłeś telewizor za 3 tys. zł, dostaniesz tyle, abyś mógł odkupić taki sam), czy rzeczywistej (odszkodowanie będzie pomniejszone o stopień zużycia technicznego utraconej rzeczy, a to znaczy, że za ten sam telewizor otrzymasz znacznie mniejszą kwotę, bo zdążył przez te trzy lata stracić na wartości). Zwróć też uwagę na podlimity na określone kategorie szkód, na przykład utratę gotówki, biżuterii, dzieł sztuki, sprzętu elektronicznego czy przedmiotów przechowywanych w garażu. Może się bowiem okazać, że polisa może przewiduje, iż w wypadku kradzieży gotówki odszkodowanie nie może przekroczyć 5 procent sumy ubezpieczenia. Twoja czujność powinna się też obudzić, jeśli zauważysz dużo wyłączeń odpowiedzialności, czyli zdarzeń, za które zakład ubezpieczeń nie odpowiada. Przydatna natomiast może się okazać usługa, zwana home assistance, w ramach której można na przykład liczyć na bezpłatną pomoc fachowca, choćby hydraulika.

Wybór polisy nie jest łatwą sprawą, ale przecież zawsze mogło być gorzej. Wszak zapewne żaden z Szanownych Czytelników nie musiał szukać, jak hotel Royal Falcony z Lowesoft w Wielkiej Brytanii, towarzystwa ubezpieczeniowego, które ubezpiecza jego gości na wypadek śmierci lub utraty zmysłów, które mogą spowodować pojawiające się w okolicy zjawy. Co na to goście – nie wiemy.

mls4