15 czerwiec 2018

Rynek wtórny nie musi być kompromisem

rynek wtorny

Zakup mieszkania to dla większości z nas decyzja na życie. Jeśli nie na całe, to przynajmniej na niemałą jego część. Dlatego zanim sfinalizujemy sprawę kupna własnych czterech kątów, warto rozważyć wszelkie za i przeciw, a całej operacji przyjrzeć się z nieco szerszej perspektywy

Nowe czy używane?

Pierwszą i podstawową kwestią, jaka staje przed nabywcą, jest ta, dotycząca wyboru rynku, z którego pochodzić będzie nasze M. Możliwości są dwie – albo decydujemy się na lokal w całkiem nowym budynku, albo stawiamy na istniejące już mieszkanie, czyli na rynek wtórny. Każda z opcji ma swoje plusy, ale jak to w życiu bywa – żadna nie jest też pozbawiona wad.
Nie ma wątpliwości, że mieszkanie z rynku pierwotnego może być tym wymarzonym i zapewne dla wielu z nas jest ostatecznym celem. Usytuowane w nowym budynku, pachnące świeżością, zwykle oddawane w stanie deweloperskim lub surowym, stanowi doskonałą bazę do realizacji wszelkich designerskich zamierzeń. Aczkolwiek nie ma róży bez kolców – mieszkania z rynku pierwotnego są znacznie droższe, a o możliwości negocjacji ceny można zapomnieć.

Perełka z wtórnego

Wobec powyższego, nawet najwięksi zwolennicy nowych murów, muszą czasem powiedzieć pas i rozważyć inną możliwość. Tą możliwością jest wspomniany rynek wtórny i choć niektórym zdarza się kręcić nosem na mieszkanie z historią, inni właśnie to uznają za zaletę. Nowe mieszkanie rzeczywiście zwykle daje gros ewentualności co do wystroju, ponieważ jesteśmy w stanie zaplanować pewne rozwiązania niejako od podszewki. Jednak rynek wtórny oferuje czasem prawdziwe perełki – wysokie lokale, często z cegły, a więc ciepłe i solidne, a przede wszystkim dostępne od ręki. Poza tym znacznie łatwiej dopasować do swoich potrzeb i oczekiwań lokalizację – na rynku wtórnym nie brakuje mieszkań zarówno w tętniących życiem centrach miast, jak i w spokojnych okolicach na uboczu. Nowe budownictwo siłą rzeczy nie może pojawić się wszędzie, a jedynie tam, gdzie wciąż udaje się wykrzesać trochę przestrzeni, która pomieści kolejny blok.

Czekać nie każdy może

Co ciekawe, zainteresowanie nowymi mieszkaniami w ostatnich latach jest w Polsce olbrzymie. W dużych aglomeracjach na rynku pierwotnym panuje taki popyt, że na nowy lokal przychodzi czekać nawet dwa lata. Świetnie obrazują tę sytuację warszawskie dane z GUS – od stycznia do września 2017 roku w stolicy oddano do użytku 12 043 mieszkania, a to ponad 18 procent mniej niż przed rokiem. Tymczasem liczba rozpoczętych budów wzrosła o blisko 7 procent (16 433).
Na nowe mieszkanie w zdecydowanej większości polskich miast trzeba więc poczekać. Czasem to kilka miesięcy, czasem znacznie dłużej, wszystko zależy od tego, na jakim etapie budowy znajduje się akurat deweloper. Czekać jednak nie może i nie chce każdy potencjalny nabywca. Wtedy znów jako rozsądna alternatywa jawi się rynek wtórny. Zwłaszcza, że zdarza się trafić na mieszkanie w zasadzie gotowe do wprowadzenia lub wymagające co najwyżej małego liftingu – a to kolejna spora oszczędność czasu i pieniędzy.

Kupuj z głową

Decydując się na zakup mieszkania na rynku wtórnym, trzeba jednak zachować wzmożoną czujność. Przede wszystkim upewnij się, czy sprzedający jest właścicielem mieszkania. W tym celu masz pełne prawo poprosić o wgląd do dokumentów: aktu notarialnego i aktualnego odpisu z księgi wieczystej. Pomni wstrząsających historii o tym, że ktoś nabył lokal wraz z lokatorami, powinniśmy także zapytać sprzedającego, kto ma prawo do użytkowania lokalu. Mimo jego zapewnień, warto dołączyć do umowy zaświadczenie o tym, że podobne roszczenia wobec mieszkania nie istnieją. Na tym nie koniec – warto powstrzymać hurraoptymizm i przyjrzeć się jeszcze jednej ważnej kwestii – czy na lokalu nie ciążą zaległe opłaty. W tym celu sprzedający powinien okazać się zaświadczeniem, wystawionym przez wspólnotę mieszkaniową. Koniecznie trzeba też zajrzeć w IV rozdział księgi wieczystej, by przekonać się czy na mieszkaniu nie ciąży hipoteka. Owszem, trochę z tym wszystkim zachodu, ale przecież kupno własnego M to spory wydatek, warto więc się pomęczyć, aby ostatecznie uniknąć znacznie większych nieprzyjemności.

mls4